Czy Bóg istnieje?
Dla mnie jako ateisty, odpowiedź jest jasna. Powstała jednak strona internetowa, której zadaniem jest przekonanie internauty o tym iż Bóg istnieje ( http://kazdystudent.pl/a/istnienieboga.html ).
Przeprowadziłem zatem wnikliwą analizę jej treści i maksymalnie obiektywną ocenę wartości niniejszego propagandowego artykułu.
Zanim autorzy pokusili się o argumenty, rozpoczęli zasugerowaniem iż istnieli w Biblii ludzie, którzy mimo dowodów na istnienie Boga, nie wierzyli w niego. Sam fakt posłużenia się cytatem z Biblii jako jakakolwiek argumentacja, jest ogromnym nadużyciem. Używanie jako dowodu, księgi pisanej kilkanaście pokoleń po rzekomych wydarzeniach, przekazywanych w ust do ust niczym w głuchym telefonie, jest tak sensowne, jak używanie lupy do badania mikroorganizmów.
Ale przejdźmy do argumentacji autorów strony.
Pierwszym pytaniem, na które pokusili się odpowiedzieć twórcy strony było:
“Czy Bóg istnieje? Stopień złożoności naszej planety wskazuje na świadomego Projektanta, który nie tylko stworzył nasz wszechświat, ale także obecnie go podtrzymuje.”
Dział ten w dużej mierze ma dotrzeć do średnio inteligentnej publiczności. Autorzy starali się udowodnić istnienie Boga, przedstawiając potęgę natury, doskonałość wody jako substancji i rozpuszczalnika oraz rzekome sądzenia jakoby ziemia była jedyną planetą, na której może powstać życie.
Wiemy jednak już dziś, że ilość planet, na jakich mogło, może lub będzie mogło istnieć życie jest ogromna.
“W roku 2004, astronomowie znaleźli związki organiczne, znane jako wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne, w świetle wyemitowanym z galaktyki odległej od nas o mniej więcej 10 miliardów lat świetlnych.”
“Kosmiczny Teleskop Hubble’a wykrył molekuły organiczne w atmosferze planety orbitującej dookoła innej gwiazdy. Głównym znaleziskiem Hubble’a jest metan w atmosferze pozasłonecznej planety wielkością przypominającej Jowisza, o katalogowej nazwie HD 189733b. W odpowiednich okolicznościach, metan może odgrywać kluczową rolę w okresie prebiotycznym, w którym panują warunki chemiczne konieczne do powstania życia jakie znamy. “
Są to cytaty z pierwszego z rzędu serwisu popularnonaukowego. Dodam jeszcze, że piszemy tutaj o życiu jakie znamy my z własnego ziemskiego doświadczenia. Doskonale wiemy jednak iż istnieje życie 10.000 metrów pod poziomem oceanów, gdzie substancją odżywczą są związki chemiczne dla nas szkodliwe i śmiercionośne. Istnieją organizmy, które wytrzymują znacznie wyższe i niższe temperatury aniżeli poruszony przez autorów strony www.kazdystudent.pl zakres -30 - +50 stopni celsjusza.
Nauka nie wie jeszcze wielu zawiłości naszego wrzechświata. Jednak im bardziej zagłębia się w kwestie astronomii, biologii czy chemii, tym bardziej ośmiesza argumenty, jakoby ziemia była jedyną planetą, na jakiej może zaistnieć życie w formie podobnej do ziemskiej.
Kolejnym “dowodem” na boską pracę nad nami jest odpowiedź na pytanie:
“Czy Bóg istnieje? Złożoność ludzkiego mózgu wskazuje na stojącą za nim wyższą inteligencję.”
Autorzy opisują ile informacji przetwarza ludzki mózg, jaki jest skomplikowany i rozbudowany. Zadają również niezwykle błyskotliwe pytanie “Czy mógł powstać po prostu przez przypadek? Czy za jego powstaniem kryją się wyłącznie bezosobowe czynniki biologiczne, które przypadkiem doprowadziły do ukształtowania idealnej tkanki, naczyń krwionośnych, komórek nerwowych i struktury?”
Takie pytania może zadać jedynie człowiek, który albo nie czytał nic na temat doboru naturalnego Darwina albo też jest konwersacyjnym masochistą, który lubi kiedy nad nim się znęcają.
A kto mówi tutaj, że naturalna selekcja jest czynnikiem losowym? Dobór naturalny faworyzuje osobników lepiej przystosowanych do życia w danym środowisku, a powoduje wymieranie osobników przystosowanych gorzej.
Zanim doszliśmy do obecnego poziomu, przechodziliśmy przez miliony lat ciągłe zmiany, nadal się zmieniamy i będziemy się zmieniać bo nasze środowisko się zmienia.
A propos samych zmysłów ludzkich, czymże jest nasz wzrok w porównaniu ze wzrokiem niektórych ptaków, które mają kąt widzenia 340 stopni, lub kota, który widzi 6 krotnie lepiej od nas w nocy? Czymże jest słuch ludzki w porównaniu ze słuchem Otocjana, który słyszy nawet ruch pod ziemią na głębokości 50 cm? Jak moglibyśmy porównywać nasz węch z węchem samca motyla pawicy, który rozpoznaje zapach (feromonów) samicy z 8 kilometrów?
Jeśli człowiek jest najważniejszą istotą, która musi rządzić światem, to czemu nie mamy lepiej rozwiniętych narządów słuchu, węchu czy wzroku? Bo nie jest nam to potrzebne, bo ewolucja powoduje iż narządy niepotrzebne zanikają lub słabną. Tak jak do dziś mamy w sobie pozostałości zwierzęcej kości ogonowej. Gdybyśmy zostali stworzeni przez Boga, nie mielibyśmy jej gdyż do niczego nam nie służy. A posiadamy ją ponieważ ewolucja ciągle trwa, a my z pewnością powstaliśmy ze zwierząt i z pewnością nie jesteśmy produktem końcowym bożej burzy mózgów, a ewoluującym gatunkiem, który ciągle musi się rozwijać aby nie wypaść z obiegu w przyrodzie.
Autorzy zakończyli ten wątek pytaniem: “W jaki sposób można wyjaśnić powstanie mózgu człowieka?”. Bardzo prosto, mózg ten był niegdyś wielkości mózgu małpy. Nic nie powstaje z dnia na dzień, tylko religia wierzy w takie głupoty. Postawa ewolucyjna, a zarazem racjonalna mówi, że każde istnienie na ziemi podlega ciągłym i powolnym zmianom. Stąd też ten rozwój.
Dlaczego europejczycy są biali skoro człowiek powstał w afryce?
Czas na kolejne pytanie twórców www.kazdystudent.pl:
“Czy Bóg istnieje? „Przypadek” lub „przyczyny naturalne” nie są wystarczającym wyjaśnieniem.”
Wątek ten jest w pewnym sensie kontynuacją bezmyślnego poglądu jakoby ewolucja była zjawiskiem przypadkowym i losowym. Nie mam ochoty wyjaśniać podstaw obecnie najbardziej sensownej teorii, jaką posiadamy – teorii Darwina.
Pozostawiam to zadanie raczej dla twórców serwisu www.kazdystudent.pl.
Pytanie czwarte odwołuje się do instynktu stadnego człowieka:
“Czy Bóg istnieje? Osoba twierdząca stanowczo, że nie ma Boga, musi zignorować najgłębsze odczucia niezliczonej rzeszy ludzi, którzy są przekonani, że Bóg jest.”
Bardzo ciekawym zjawiskiem socjologicznym są tzw. “kulty cargo”. Jednym z najbardziej znanych przypadków jest wizyta amerykańskiej armii w czasach drugiej wojny światowej na wyspach zamieszkanych przez dzikich tubylców. Jak można się domyśleć, amerykanie dysponowali technologiami nie do pomyślenia dla prostych dzikusów, obdarowywali także tubylców nowinkami, o których Ci nie mogli nawet śnić. Kiedy amerykanie powrócili po kilkunastu latach na niegdyś odwiedzone wyspy ( w różnych zakątkach świata ), wszędzie powtarzał się wątek białych bogów z niebios. Nie trudno się domyśleć o kogo chodzi. Często powtarzającym się wątkiem była także wiara iż owi biali bogowie wrócą, przywiozą kolejne dary i zmienią świat tubylców. Coś a’la apokalipsa znana z religii chrześcijańskiej.
Religia niezależnie od tego gdzie powstanie, wygląda podobnie. Ma podobną historię i wątki przewodnie. I skłaniałbym się, ze jest to jakaś wada wrodzona w procesie ewolucji, która nakazuje zbyt mocne zawierzanie podświadomym fantazjom czy też zbiorowy kompleks ludzkości, który powstaje kiedy uświadamiamy sobie małość nas względem wszechświata.
Czy zatem mam wierzyć w białego Boga mieszkając powiedzmy na wyspach dziewiczych, tylko dlatego iż w roku 1944 przybyli tam ludzie inni ode mnie i posiadali przedmioty, które grały, śpiewały i same z siebie się poruszały?
Wyczerpująco temat “kultów cargo” opisuje książka “Walka w raju” Davida Attenborough.
Ponad to fakt iż większość ludzi wierzy w Boga nie jest żadnym argumentem. Rzymianie przyjęli chrześcijaństwo ponieważ jest to religia, która uznaje władcę świeckiego jako wysłannika Boga. Religia chrześcijańska stała się doskonałą bronią z niepokornym ludem. Gdyby religia chrześcijańska promowała myślenie i wolność od jażma jakichkolwiek obcych władców, nigdy nie rozpowszechniłaby się szerzej gdyż nie byłaby na rękę słabnącemu Cesarstwu Rzymskiemu.
Kolejnym pytaniem postawionym przez autorów serwisu jest:
“Czy Bóg istnieje? Wiemy, że Bóg istnieje, ponieważ On szuka kontaktu z nami. Podejmuje różne działania i zachęca nas, żebyśmy się do Niego zwrócili.”
W zasadzie ciężko mi opisać tą argumentację. Autorka używa częstego argumentu psychologicznego i pisze iż sama kiedyś była ateistką, ale Bóg ją odnalazł i wróciła do wiary.
Szczerze mówiąc ateizm to nie jest szczeniacki bunt, jak zapewne w przypadku autorki, a świadomy, przemyślany i w pełni rozumny światopogląd, że nie istnieje żaden byt boski.
Moim zdaniem każdy człowiek ma w sobie jakąś nutkę irracjonalizmu. W gorszych przypadkach, ta nutka przeradza się w obsesje na różnym punkcie. Spacerując po ciemnym lesie, często się boję, wyobrażam sobie, że ktoś mnie śledzi i za chwilę wybiegnie zza drzewa aby mnie zamordować. Podobnie jest z Bogiem, myśląc namiętnie o tym iż go nie ma, stajemy się ofiarami fobii i zaczynamy widzieć oczami wyobraźni, że jednak ktoś istnieje, śledzi nas i opiekuje się nami lub nas karze. A nie daj życie stanie się coś bardzo pozytywnego lub skrajnie negatywnego, aż można patrzeć jak słaba psychika takiej osoby, przypisze temu wydarzeniu boską interwencję.
Ostatnim pytaniem autorów artykułu jest:
“Czy Bóg istnieje? W przeciwieństwie do wszystkich innych objawień, Jezus Chrystus jest najwyraźniejszym, najkonkretniejszym obrazem Boga, który poszukuje z nami kontaktu.”
Argumentem jakoby istniał Bóg jest tutaj fakt iż religia chrześcijańska posiada postać Jezusa, istoty uważającej się za Boga.
Czy powodem, dla którego jeden kraj uważa się za lepszy od drugiego, może być posiadana przez niego większa ilość chorych w psychiatrykach?
Właściwie cała argumentacja tegoż wątku opiera się na cytatach z Biblii oraz argumentach, które wskazują na moc Boską Jezusa Chrystusa. Nikt jednak nie zadał sobie trudu aby pomyśleć, że Biblia została zapisana kilkaset lat po rzekomych wydarzeniach w niej zawartych. Nikt nie pomyślał iż człowiek to istota posiadająca wolny wybór i umiejętność abstrakcyjnego myślenia, która w ciągu kilkuset lat może z historii o dobrym pasterzu, stworzyć mit o wszechwładnym synu boga czy nawet samym Bogu.
W czasach Jezusa i wcześniejszych, każde większe miasto Bliskiego Wschodu posiadało własną religię, wierzenia i Boga. Znane są dziesiątki powstań religijnych, wojen na tym tle itd. Fakt, że jedna z religii rozprzestrzeniła się bardziej, nie świadczy jeszcze o tym, że ma słuszność.
Podsumowanie
Autorzy www.kazdystudent.pl wykorzystali skąpą gamę argumentów, które rzekomo przemawiają za istnieniem Boga. Zasadniczo najważniejszym “dowodem” na jego istnienie jest biblijny żywot Jezusa. Jednak traktowanie Biblii jako rzetelnego źródła wiedzy, jest uprzejmie mówiąc przesadą.
Autorzy mają także ogromny problem ze zrozumieniem sensu i przebiegu teorii ewolucji, nazywając ją losowym zjawiskiem, a tak naprawdę właśnie ewolucja obnaża religię, niczym klient tanią kur… i pokazuje iż we wrzechświecie nic nie dzieje się z dnia na dzień i przez przypadek.

Gdy kiedyś staniesz na granicy, gdy już będziesz w takim stanie, że jeden krok to wybór życia lub śmierci, to wtedy odrzucisz może wszystko co mądre (w oczach świata). Nie wszystko można racjonalnie rozpisać, przeanalizować, udowodnić. Nie da się udowodnić, że Boga nie ma. Podobnie, nie można udowodnić po ludzku, że on jest. Na tym polega wiara. To zwykły cynizm i dławienie się swoim ego, gdy ktoś próbuje rozprawić się (na korzyść lub na niekorzyść) z istnieniem Boga.
Jestem wierzący, ale znam kilkoro ludzi, którzy w Boga nie wierzą. Szanuję ich, bo mają odwagę powiedzieć: “nie wierzę, ale nie twierdzę, że się nie mylę”. Ty Kamilu ubierasz w piękne, inteligentne słowa swoje zdanie ale to tylko pozór. Depczesz uczucia innych z namiętnością, przyrównujesz religię do taniej ku…. Chyba to zdanie obnaża całowicie, że nas - wierzących uważasz za gorszych, niedorozwiniętych. Żadne piękne słowa tego nie ukryją.
Życzę Ci spotkania z Bogiem, jeszcze w tym życiu.
Uważam religię za niezwykle niedoskonałe dzieło ludzkie. Religia sama w sobie jest według mnie irracjonalnym wytworem ludzkich pragnień i fobii. Nie sądzę abym napisał iż za gorszych uważam wierzących. Sami wierzący są dla mnie ofiarami religijnej propagandy. Ofiarą niedoskonałości społecznej może zostać każdy z nas, więc nie można powiedzieć abym uważał ofiary negatywnych zjawisk, ludźmi niedorozwiniętymi. Sam również mogę zostać ofiarą, np. kradzieży. Nazywanie ofiary człowiekiem gorszym, jest niesprawiedliwe, a moja darwinowska postawa, nie dopuszcza rozwiązań wyssanych z palca.
Polecam artykuł Jacka Salija OP: http://mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_06.htm
Oczywiście nie skłoni on ateisty do zmiany poglądów, ale mam nadzieję, że pokaże jaki jest nas-wierzących punkt widzenia. Że ewolucja w żaden sposób nie wyklucza doktryny katolickiej. Po prostu patrzymy na to samo (ewolucję), ale z różnych perspektyw. Zresztą odsyłam do artykułu, jest dość długi, ale warto się wczytać.
Chcę tylko powiedzieć przez ten (i poprzedni) komentarz, że nie da się wszystkiego zrozumieć i przeanalizować ludzką logiką, “rozmienić na drobne”. W tym kontekście polecam książkę genialnego fizyka Michio Kaku “Hiperprzestrzeń”. Jest to książka o gruntownych fundamentach naukowych, ale jednocześnie dająca szeroki horyzont do spojrzenia, jak bardzo człowiek jest ograniczony w postrzeganiu świata.
Nie można wierzyć temu co się widzi, bo kolor, kształt, perspektywa 3D to cechy charakterystyczne człowieka (mucha np. widzi wszystko x 6, kot widzi wyraźnie barwę czerwoną i szarą, ale wszystko jest spłaszczone). Podobnie węch, słuch, itd. Myślę, że zgodzisz się z tym.
Idąc za przykładem Michio Kaku - załóżmy, że żyjemy w świecie jednowymiarowym (linia). Jeśli tę linię przetnie płaszczyzna pod dowolnym kątem, to jako postać 1-wymiarowa dostrzegę nie płaszczyznę ale linię lub punkt (przy przecięciu pod kątem prostym będzie to punkt, przy przecięciu równoległym będzie to linia). Jeśli z kolei będę postacią ze świata 2-wymiarowego (płaszczyzna), to przecinając tę płaszczyznę pod dowolnym kątem bryłą 3-wymiarową np. kulą zobaczę jej rzut czyli okrąg. I wreszcie analogicznie - żyję w 3 wymiarach. Jeśli tę przestrzeń przetnie się hiperbryłą (czyli po prostu “bryłą” która istnieje w 4 wymiarach) to zobaczę jedynie rzut tej hiperbryły czyli jakiś nieregularny kształt w 3D.
Konkluzja - nie można pojąć, wytłumaczyć (obiektywnie) zjawisk, które zachodzą w wyższych układach odniesienia niż ten, z którego dokonuje się analizy. Można je wytłumaczyć subiektywnie - ograniczając się do warunków, w których funkcjonujemy.
Po co całe to tłumaczenie… Po to, żeby skłonić czasem głowę w pokorze przed fascynującą tajemnicą istnienia świata, kosmosu. To nie dowodzi, że Bóg jest, ale też nie dowodzi, że Boga nie ma. Po prostu nie można ani jednego ani drugiego udowodnić. Mnie zawsze uderza ta niezachwiana, buńczuczna wręcz pewność ateistów, że coś wiedzą na 100%.
Na tym właśnie polega nasza wiara - my wierzymy, że Bóg znajduje się poza naszym pojmowaniem, ale że działa ingerując tak, jak pozwala na to nasze postrzeganie. Jak wytłumaczyć ślepemu co to jest kolor żółty?
My - wierzący i niewierzący - jesteśmy ślepi a mądrujemy się, co to jest kolor żółty.
Jest jeszcze wiele ciekawych teorii istnienia świata. Jak choćby ta, która mówi, że każdy skutek miał swoją przyczynę. Bóg w tej teorii jest Przyczyną pierwotną.
Na koniec polecam jeszcze wnikliwą lekturę życiorysów świętych Kościoła, np. Ojca Pio albo lekturę historii opętań przez Szatana. Wybór jest duży. To wszystko da, mam nadzieję, do myślenia nawet najbardziej zaciętemu ateiście… jeśli oczywiście szuka on prawdy a nie potwierdzenia swojego punktu widzenia.
Pozdrawiam.