Emigracja tworzy polskich ateistów
“Ojciec Święty Benedykt XVI podkreśla, że współcześnie istnieje niebezpieczeństwo oddzielenia wiary w Chrystusa od wiary w Kościół. Jest to poważne zagrożenie zwłaszcza dla emigrantów. Pozbawienie ojczyzny staje się bowiem dla nich oddaleniem od Kościoła przy jednoczesnym wmawianiu sobie, że wiara w Chrystusa nie uległa zmianie.”
Nigdy nie przypuszczałbym, że ktokolwiek może stwierdzić jakoby samo zamieszkiwanie poza granicami kraju, było jednoznaczne z odejściem od wiary. Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze.
Link do artykułu: http://wiadomosci.onet.pl/1507148,240,1,wyzwanie_dla_kosciola,kioskart.html
Zacytowałem powyższy fragment nie bez powodu.
Spójrz drogi czytelniku na przewodni kontekst cytatu. Benedykt XVI bardziej martwi się o oddzielenie religii od kościoła. Nie ma znaczenia, że człowiek nadal pozostaje wierzącym. Kiedy nie uczęszcza do świątyni, pod względem praktycznym staje się instytucji kościoła zbędny.
Papież sugeruje również jakoby wiara bez kościoła była wmawianiem sobie jej istnienia lub istnienia w formie równie żarliwej co w przypadku katolika uczestniczącego w obrządkach religijnych.
“Ratunek dla nich mogą nieść modlitwy bliskich w kraju oraz duchowe oparcie i dar obecności duszpasterzy na emigracji.”
Typowa dość forma psychologicznej sugestii, która ma inspirować rodziny emigrantów do składania modłów w imię…
No właśnie, w imię czego? W imię budżetu kościoła katolickiego?
Bo o zdrowie i życie bardziej obawiam się żyjąc w Polsce.
Nie sposób oprzeć się także wnioskowi, że kościół próbuje ścigać swoje owieczki w celu wyegzekwowania pańszczyzny, którą płacili na Rydzykowszczyźnie. Czy to podążając za nimi na obczyznę, czy to domagając się modłów ze strony ich bliskich.
W obliczu takiego egoizmu kościoła, jak tu nie być ateistą?

Jakim ateistą ? W sensie nie-religiantem ?
To był żart z mojej strony. Staram się unikać emotikon, dlatego mogło zabrzmieć to poważnie. Coś a’la westchnienie ehhh, i jak tu nie być ateistą.
Rzecz jasna w sensie teoretycznym postawa, która byłaby wskazana po zrozumieniu przez katolika postawy kościoła z tej notki to antyklerykalizm
Rozumiem, bo się już obawiałem, czlowiek przez racjonalistow staje sie przewrazliwiony